poniedziałek, 18 lipca 2011

...ZACZĄŁ SNIĆ SIĘ INNY SYN...A TU TYLKO PIESKI MUR

- Nie chciałbym, abyśmy za kilka lat się znienawidzili. - Zawsze kiedy Pan X to mówi, mam ochotę walnąć go w twarz.  
- Co ty za brednie wygadujesz!? Jak to możliwe, że ja czuję coś przeciwnego? Za kilka lat, byłabym TWOJĄ żoną!!! krzyczę, nie wydobywając tak naprawdę z siebie, ani jednego dźwięku

Zastanawiam się, jak to możliwe,  że nasza droga TAK N A G L E rozstąpiła się. W którym momencie naszego życia to się stało? Ja naprawdę żyłam w nieświadomości. Nie spodziewałam się niczego, a właśnie wtedy w jego głowie rodziły się dziwne myśli. Czy  on zapomniał do czego służy rozmowa? Rozmowa z drugą osobą. Widocznie w jego mniemaniu nie zasłużyłam nawet na to…Nie jestem zła na niego. Mam ogromny żal, żal wypalający mnie od środka. Nie takiego obrotu spraw się spodziewałam po inteligentnym, wykształconym facecie. 
 

Teraz czas na krótką bajkę dla zdziecinniałych dorosłych lub wyrośniętych dzieci.
* *  
Duży chłopiec zawsze marzył o największym przyjacielu człowieka, piesku. Kiedy w końcu go dostał, bawił się (z) nim całymi dniami, całymi latami. Wyprowadzał na spacery, czuwał w chorobie, pomagał w potrzebie, pocieszał w problemach. Opiekował się nim całym sercem!
 *
Mamusia była zdziwiona, iż po kilku latach, jej syn nadal z tak wielką zażyłością odnosi się do swojego zwierzaka. Wokoło przecież mówiono wciąż o znudzonych dzieciach, które w natłoku nowej mody rzucają swoich pupilów. I jak przystało na prawdziwie kochającą rodzicielkę, powoli zaczęła snuć domysły. Czy wszystko w porządku z moim synem? Czy on chory, czy niemądry?
Syn mój idealny, nie może dalej tracić życia z psem!
Niech założy firmę dużą i prężną, taki jest mój sen!
Chłopiec W KOŃCU uwierzył w słowa mamy.
Na szczyt władzy przeznaczenia
Przeznaczenie? Pieska nie ma!
Duży chłopczyk niepostrzeżenie zabrał obroże i poszedł sobie jak gdyby nigdy nic. Wierny i oddany piesek merdając ogonkiem próbował dogonić (myśli) swego Pana... (X)
Nie gryzę.
Nie warczę.
Nie szczekam.
Mam żal.
Hau, hau!

26 komentarzy:

  1. Yay sex and the city! Love all of the pics of SATC. Ps. Thanks for your comment hun.

    xxo
    www.iamheizl.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Niestety taki scenariusz zdarza się aż za często. I wiesz co? Jeśli facetowi tak nagle przychodzi do głowy myśl o rozstaniu, to zazwyczaj na horyzoncie (albo i dużo bliżej) jest już kolejna kobieta....

    OdpowiedzUsuń
  3. Krótkie podsumowanie Jastrzębianek... ale to wcale nie jest tak. Zastanawia mnie, co doprowadza do rozpadu związków. Z tego co przeczytałam u Ciebie wynika, że zostałaś porzucona (uch, to paskudnie brzmi, zdecydowanie wolałabym napisać: porzuciłaś) ZNIENACKA. Nienack to takie głupie miasto, w którym nigdy nie wiadomo co się wydarzy i wszystko zdaje się nie mieć swojej przyczyny. Zawsze wydawało mi się, że rozpady związków nigdy nie następują "ot tak", zawsze musi wydarzyć się COŚ, co go poprzedza. Zastanawia mnie tylko, czy masz jakiekolwiek przypuszczenia, że mogłaś w jakiś sposób sama do tego doprowadzić? Nie zrozum mnie źle, ale często jest tak, że nie dostrzegamy tego, że to my zachowujemy się w prowokujący do rozstania sposób... tylko że to nie usprawiedliwia braku próby naprawy czegokolwiek. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominowałam Cię! :)
    http://magdalenadominik.blogspot.com/2011/07/one-lovely-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Może następnym razem walnij Pana X - ulży Ci ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. drugie zdjecie jest fajne :]

    OdpowiedzUsuń
  7. Limonko
    napisałaś " Z tego co przeczytałam u Ciebie wynika, że zostałaś porzucona (uch, to paskudnie brzmi, zdecydowanie wolałabym napisać: porzuciłaś)". Przyznaję się bez bicia, zanim zaczął się mój związek z Panem X, to ja rzucałam (oj, nie jestem z tego dumna) Siedem cudownych lat w związku z Panem X, było dla mnie jak nierealna wyśniona bajka z której nigdy nie miałam zamiaru się przebudzić...Nigdy nie będę twierdzić iż wina lezy tylko po jego stronie...Ubolewam też, iż trzecie osoby, bliskie osoby zaczęły dyktować w stylu "co i jak?"... Po rozmowach z przyjaciółmi, przeczytaniu stosow ksiązek wiem już, iż "oddanie emocjonalne w 100% mężczyźnie jest gwoździem do trumny" Kobiety powinny mieć swój własny zakatek do którego mężczyzni nie powinni mieć prawa wstępu...tym zakątkiem jest miłość do samej siebie, a ja? Bardzo go kochałam, i może dlatego wolałam spuścić zasłonę iluzji na pewne znaki...moje-jego.Niesamowicie boli bezsilność, B E Z S I L N O Ś Ć, bo mój mężczyzna postawil mnie przed faktem dokonanym...wolał uciec...a kiedy ja miałam ochotę uciec, zostawałam bo? K O C HA Ł A M

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieta dla mężczyzny musi pozostawać do końca nieodkrytą tajemnicą. Nawet jak by nie było co odkrywać to musi stwarzać takie wrażenie. Większość mężczyzn jest aktywnych kiedy może działać. Kobieta , która się odkryje w 100% staje się nudna i nieatrakcyjna, brak emocji związanych z odkrywaniem ciągle na nowo jest zabójstwem dla b. długiej znajomości-związku.

      Usuń
  8. Droga Twiggy!
    Nie dam sobie głowy odciąć, że nie ma innej kobiety, ale palec dałabym. Faktem niezaprzeczalnym jest to, iż jedyna i słuszna kobieta będąca z nim od ponad dwudziestu pięciu lat istnieje. Nie mam w naturze wylewania tzw. żółci, napiszę więcej, wręcz mam problemy z byciem "zbyt miłą", jednak to co wyżej naskrobałam jest prawdą, smutną prawdą. Trzecie osoby potrafią namieszać...nie zwalnia mnie to z winy, która pewnie po mojej stronie też jest. Nie rozumiem tylko kiedy to się stało, kiedy mój idealny związek zaczął podupadać. Wiem, że to brzmi dziwnie, ale taki jest faktyczny stan rzeczy...I powtórze, to co bnapisałam Limonce: Kochałam go, i może dlatego wolałam spuścić zasłonę iluzji na pewne oznaki...moje-jego. Niesamowicie boli bezsilność, B E Z S I L N O Ś Ć, bo mój mężczyzna postawil mnie przed faktem dokonanym...wolał uciec...a kiedy ja miałam ochotę uciec, zostawałam bo? K O C HA Ł A M

    OdpowiedzUsuń
  9. Już tak czasami głupio bywa, że ludzie z dnia na dzień i właściwie bez żadnego konkretnego powodu,rozstają się (i najczęściej to bywa jednostronna decyzja). Pewnie, że najgorzej być tą porzuconą (bo porzucić drania to inna sprawa), ale chyba zamiast trzymać się tego faceta rękami, nogami i zębami - lepiej jednak pójść w swoją stronę. Ja przynajmniej nie potrafiłabym walczyć jak lwica o kogoś, kto już mnie nie chce. Nie wiem w jakim stopniu będzie to dla Ciebie pocieszające, ale jak miałoby być Ci lepiej to uwaga - ja nigdy nie miałam żadnego faceta na poważnie. Ale cóż, bywa! Czasami mam nieodparte wrażenie, że wszyscy normalni i sympatyczni ulotnili się gdzieś w eter i jak patrzę na to,co się ostało, to myślę, że jednak czeka mnie długie, samotne i (nie)szczęśliwe życie.

    pozdrawiam , redhead-me.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Te tekstów facetów czasami nas dziewczyny rozbrajają. Oni w ogóle chyba nie wiedzą co powiedzieli. Lepiej żeby milczeli.
    Wydaje mi się, że aby zapomnieć lepiej unikac Pana X. Wiem, że to będzie trudne ale z czasiem się uda:)
    Życze Ci tego, żebyś mogła w końcu być znowu szczęśliwa i to bez Pana X:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Tym się właśnie różni miłość prawdziwa od tej szczenięcej. Jak się kogoś kocha dojrzale, to się walczy a nie ucieka. Takie zachowanie to czyste gówniarstwo i może lepiej, że zostałaś sama teraz niż gdybyś za 5-10 lat skończyła tak jak ja....

    OdpowiedzUsuń
  12. Singielko, odpiszę Ci tutaj, nie na moim blogu, bo to jednak tutaj zaczęłam rozmowę i w sumie odpisywać mi możesz też tutaj, bo będę włazić chętnie. Większość kobiet ma (nie wiedzieć czemu) jakąś taką głupią cechę, że niezależnie od tego jaki byłby facet, potrafią wybaczyć wszyściutko, bo kochają. Twiggy napisała: "Tym się właśnie różni miłość prawdziwa od tej szczenięcej. Jak się kogoś kocha dojrzale, to się walczy a nie ucieka." - nie wiem, czy mogłabym być z facetem, gdyby mnie zdradzał, bił lub cokolwiek innego, tylko dlatego, że kocham go dojrzale. To nie na tym polega...

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję za komentarz :-) Zainteresował mnie Twój opis i cały blog, dlatego obserwuję, żeby móc zaglądać częściej. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  14. zgadzam się z Kulką ten scenariusz byłby fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  15. wydaje mi się, że czasami wyciskacze łez działają jak swoiste katharsis. okropnie to brzmi, ale płacz genialnie oczyszcza. potem wszystko jakieś takie łatwiejsze :)

    choć trochę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Z facetami to roznie bywa. Potrafia byc wrednymi swiniami, to prawda. Moj na szczescie jest ok, od 9 lat jestesmy razem.

    Przykre ....

    OdpowiedzUsuń
  17. Limonko, wydaje mi się, że Twiggy nie miała na myśli patologii, ale zwykłe codzienne problemy, jakie mogą się pojawić w każdym związku. Niektórzy biorą się z nimi za bary, niektórzy uciekają, gdy tylko pojawiają się schody.

    OdpowiedzUsuń
  18. Samo życie, ludzie się kochają i przestają się kochać....ale genetalnie to faceci to....wiadomo....jak pojawają się problemy to nie zawsze dają sobie z tym radę...ale nie możma uogólniać....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Cherry Lady
    Dziękuje kochana za słowa nadziei.. której pragnę trzymać się niczym tonący brzytwy. Napisałaś: „Oni w ogóle chyba nie wiedzą co powiedzieli…” The winner is… Pan X . Oj, tak mój Pan X pobija rekord guinessa w tym każdego razu kiedy się ze mną kontaktuje…
    Limonko
    Ufff, jak dobrze, że rozstrzygnęłyśmy miejsce odpisywania : )
    Myślę, że Twiggy chodziło raczej o samą kwestię dorosłego podejścia do partnerstwa…Pan X był cudownym facetem, moim własnym Mr.Perfect’em. Szanowaliśmy siebie wzajemnie, więc nie było mowy o zdradach, biciu i tym podobnych. I właśnie tutaj pojawia się kwestia dorosłości, gdy pojawiają się problemy, nie kończmy siedmioletniego związku uciekająć do „domu” P O R O Z M A W I A J M Y…proszę
    Strawberryfields
    Wyciskacz łez...ostatnio S. zaproponowała mi artykuł w COSMO, który traktuje o rozłące (jeszcze nie dotarłam do niego ;). Jedna z rad, mówi o tym, by wypożyczyć same „wyciskacze łez” z wypożyczalni i katować się nimi przez tydzień…a potem wrócić do życia i działać. Kurcze, tylko musiałabym wziąć sobie urlop, bo moja rana jest zbyt świeża, poza tym jestem nazbyt wrażliwa..nie jestem gotowa…dziekuje jednak za pomysł, skorzystam w niedalekiej przyszłości : )
    Katrina
    Jestem szczęśliwa, że napisałaś, gdyż potrzebne są mi teraz pozytywne przykłady związków ; )) Wszystkiego co najlepsze dla Ciebie i twojego , partnera Pan OK ; ))))
    Bastamb
    Absolutnie nie uogólniajmy, faceci potrafią być kochani :))) (ahhh, te moje buszujące hormony 24/h;)))

    OdpowiedzUsuń
  20. Limonko, zupełnie mnie nie zrozumiałaś.
    Właśnie wtedy gdy nie ma bicia i zdrad a jest coś, co przeszkadza w osiągnięciu szczęścia, tchórzostwem jest po prostu odwrócić się na pięcie i odejść, zamiast drążyć problem i walczyć. Singielka przecież pisała, że z pozoru wszystko było ok. Więc to jego musiało coś gryźć ale nie potrafił skonfrontować swojego problemu, wolał odejść. Czy tak wygląda dojrzała miłość?

    Tak na marginesie to w sumie nigdy nie wiadomo. Może to jemu było to katharsis potrzebne i jeszcze mu rozum wróci. Nigdy nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Hey! Jestem Evelynn i właśnie założyłam bloga dotyczącego mojej muzyki. Serdecznie zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Hi! I like this post so much, sex and the city, a really great tv serie!
    If you want come and visit my blog, and if you like, follow me!I'll be waiting for you!

    http://cosamimetto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń