niedziela, 14 października 2012

END BEZ HAPPY=CAŁKIEM SŁODKI DUPEK

Oddawałam się rozkoszom, pomijając znaki, pomijając wszelkie rozmowy, tłumaczenia. Liczyła się tylko chwilaOgarnął mnie smutek. To takie głupie. Nadal chciałabym przytulić się do Mr. High. Tak, dawno tego nie robiłam.
Dlaczego czuje, że świat należy do tych, którzy mają udane życie intymne? - zapytała purytanka vel Jedyna singielka w mieście.
Absolutnie nie żałuję niczego, pomimo smutku. Sama jestem przecież sobie winna, iż wiązałam z Mr. High więcej niż powinnam oczekiwać. Doskonale wiedziałam, że serwis randkowy, jest jak TOTTO LOTEK - Nikt, nie wygrywa za pierwszym razem...Nie mogę napisać, że mnie rozczarował, bo prawda jest taka, że dał mi więcej niż oczekiwałam. OTÓŻ TO!
TO NAJMILSZA RZECZ JAKĄ SOBIE ZASERWOWAŁAM OD PÓŁTORA ROKU
Wobec zaistniałej sytuacji, rychłego końca, ani przez chwilę nie przyszło mi do głowy, że to była strata czasu. I wiecie co? Chyba nauczyłam się zupełnie nowego kunsztu, mianowicie, oddzielania namiętności od miłości. Właściwie od samego początku czułam, że nic z tego poważnego nie wyjdzie (zbyt piękne jak na moją bajkę). Brnęłam w to ze względu na namiętność (a może jednak, gdzieś tam widziałam pierścionek?-no tak-regularny błąd kobiet). 
Wobec panujących faktów zgrzeszyłabym gdybym mianowała Mr. High dupkiem (jak to zazwyczaj dzieje się na koniec) Mr. High, był NAJSŁODSZYM DUPKIEM z jakim dane mi było "być" Na samą myśl, mam ochotę na nowo Go schrupać. A kysz! Faza Mr. High, czyli nie ma nic seksowniejszego, nic bardziej pociągającego od tego mężczyzny. 
Nie ważne, że nie był jak bożyszcze kobiet...Mr. High nigdy:
- nie zapytał o moją historię 
- nie zaprosił na prawdziwą randkę (...nawet kino)
- nie wysłał  nawet sms'a z napisem " Dobranoc" "Dzień dobry" "Miłego dnia"
+ kończył randki (w czasie nie dłuższym niż 40 minut)
 Miał to coś, piorunujące TO COŚ - UBEZWŁASNOWOLNIAJĄCA CHEMIA.
KOCHANE SINGIELKI. KORZYSTAJCIE Z PORTALI RANDKOWYCH! 
Serwis randkowy pozwala wprowadzić scenariusz z filmu "Sex and the city" na Nasze polskie podwórko. I wcale nie mam na myśli tutaj aktu seksualnego, a cały splendor emocjonalny!
Każdej singielce, ba! każdej kobiecie życzę przygody, która rozbudzi wszystkie zmysły, przygody na miarę Mr. High! 
Przeżycia gwarantowane!

26 komentarzy:

  1. To prawda, dla namiętności, która może się nigdy nie powtórzyć warto zrobić coś szalonego. I pozwolić na to samo tej drugiej osobie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko jak później z tym żyć, wieczne porównania i wracanie do wspomnień, bujanie w obłokach, tęsknota...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od nadmiaru dobrych i pozytywnych wspomnień jeszcze nikt nie umarł :-)

      Usuń
  3. Apeluję razem z Tobą - KOCHANE SINGIELKI. KORZYSTAJCIE Z PORTALI RANDKOWYCH!

    OdpowiedzUsuń
  4. Doskonale Cię rozumiem...Skoro można rozdzielić namiętność od uczucia i zapanować nas swoimi emocjami to dlaczego nie pozwolić sobie na flirt czy romans.Też z tego kiedyś korzystałam,ale z czasem i wiekiem przestałam się w tym odnajdywać...zamarzył mi się związek na dobre i na złe,przyszłościowy z rodziną jako efektem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wkradają się prawdziwe uczucia to nie da rady zapanować nad sobą.Trochę to jak stąpanie po cienkim lodzie :-). Mężczyźnie strasznie trudno nad tym zapanować, a co dopiero kobiecie u której uczucia są ściśle i nierozerwalnie powiązane z sexem. Romans to jak wstęp do pięknej powieści...ale ile razy można przeżywać wstęp ? Życzę Ci i wszystkim dalszego ciągu powieści Twojego życia łącznie z pięknym w amerykańskim stylu zakończeniem ;-)

      Usuń
  5. to niesamowite, i pewnie słyszałaś to już nie raz, ale czytając Twoje posty mam wrażenie, że czytam zapiski mojego alter ego ;) Przeżyłam podobną sytuację do Twojej i leczenie z niej trwało u mnie dwa lata - mimo, że od samego początku wiedziałam, że nie mogę liczyć na żadną deklarację, to jak wiemy - serce nie sługa. Okazało się, że najlepiej leczyć klin klinem. Chociaż teraz klina, którym leczyłam klin, będę musiała wyleczyć innym klinem... Kaszana!
    I uwierz mi, nie jesteś jedyna - miasta są pełne singielek, szkoda tylko, że większość z nich nie jest nimi z wyboru.
    Pozdrawiam Cię serdecznie!
    PBDKD

    OdpowiedzUsuń
  6. Oj tak, ja kiedyś też szalałem na tym serwisie. Powiem więcej byłem 2 lata z kobietą z portalu randkowego. Powiem jeszcze więcej... niby wracamy teraz do siebie!
    "Miał to coś, piorunujące TO COŚ - UBEZWŁASNOWOLNIAJĄCA CHEMIA", niektórzy naprawdę mają takie coś. Co lepsze nie musi to być przepiękna kobieta (w moim przypadku), żeby faktycznie doświadczyć tej "ubezwłasnowolniającej chemii"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracacie, podczas gdy przeżyliście rozstanie?
      OJ, TA NIEGRZESZNA, PORAŻAJĄCA CHEMIA! =)

      Usuń
  7. dlaczego to zawsze my kobiety mamy z problem z końcami i poczatkami eh;/?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy piękne i inteligentne, a jednocześnie takie beznadziejne !

      Usuń
    2. Oj gwarantuję Ci, że nie tylko kobiety mają z tym problemy. Kobiety potrafią się wygadać w tych sprawach, a faceci tłumią wszystko w sobie. Statystycznie mężczyźni pięciokrotnie częściej popełniają samobójstwo z tego powodu.

      Usuń
  8. tez tak sobie tłumaczyłam ze to tylko namiętnosć a nawet nie wiem kiedy się zakochała...lecze sie poki co dwa miesiace....bardzo ceizko jest..pewnei gdyby sie teraz odezwał..znów btym sie dała poniesc tej falii namietnosci... ;/ tylko po co???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby wiemy co jest dla Nas złe, a co dobre - pomimo całej tej wiedzy, brniemy jak szalone w otchłań.

      Usuń
  9. Ale jak to? To już koniec? Zakończyliście swoją znajomość?

    OdpowiedzUsuń
  10. No, a teraz najtrudniejsze zadanie dla Ciebie, gdy znów zadzwoni (a zadzwoni prędzej czy później na pewno)głośno i wyraźnie powiedzieć mu: NIE. Zakończyłam już przygodę, z tobą w roli głównej. A potem jeszcze odeprzeć wszystkie jego ataki, bo odrzucony facet zmienia się nie do poznania - szkoda, że tylko na chwilę - do czasu gdy znów usłysz: tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mężczyźni zapędzają Nas w "kozi róg"
      Oj ty, ty, oj, ty, ty. Za nadzieje zapłać mi! =)

      Usuń
  11. Nam, kobietom, niestety bardzo trudno jest oddzielić namiętność od uczuć, miłości. Po seksie (czy raczej w trakcie) wydziela nam się oksytocyna, zwana hormonem przywiązania i bach! Nagle jesteś po uszy zakochana w osobniku, w którym w ogóle nie planowałaś się zakochać. Mężczyznom też się wydziela oksytocyna - ale testosteron ją równoważy, więc nie przywiązują się tak bardzo, jak my.
    Inna rzecz - uważam, że nic nie dzieje się w życiu bez przyczyny i że pewni ludzie pojawiają się na naszej drodze - nawet jeśli na krótko - to jednak po coś, w jakimś celu. Choćby po to, żeby zapomnieć o byłej miłości, związku. Gorzej - jeśli później na naszego "klina" musimy znaleźć kolejnego "klina" (jak to ktoś wyżej słusznie zauważył). Skąd ja to znam... te "kliny"...
    Pozdrawiam Jedyną Singielkę w Mieście i pozostałe Singielki (jak widać, jest nas więcej).
    Evita

    OdpowiedzUsuń
  12. Pół biedy jeśli nie żałujesz. Gdybyś się zadręczała, byłoby znacznie gorzej. Zbieranie nowych doświadczeń jest ok. Sama miałam kiedyś przygodę z portalami randkowymi i wspominam to przyjemnie ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Dobrze, że patrzysz na to z tej strony i nie żałujesz. Bo w sumie - przeżyłaś fajną przygodę, prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "TO NAJMILSZA RZECZ JAKĄ SOBIE ZASERWOWAŁAM OD PÓŁTORA ROKU!" =)

      Usuń
  14. Podoba mi się Twoje podejście :-) Właśnie tak - miałam ochotę, to skorzystałam. Nie wkładajmy serce do szpareczki. Temu warto się nauczyć od facetów - oni przeważnie nie trzymają serca w gaciach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sexualność człowieka (kobiety i mężczyzny) nie jest umiejscowiona pomiędzy udami lecz pomiędzy uszami.

      Usuń
  15. Cóż, przynajmniej nie płaczesz w poduszkę. Przeżyłaś coś fajnego i szukaj dalej czegoś na dłużej. Kiedyś z pewnością się uda, choć akurat marzenia o pierścionku wydają się być długą drogą. Sama mocno się rozczarowałam, gdy po obietnicach i rocznym oczekiwaniu usłyszałam, że to nie tak pora ^^'. Nabrałam wtedy dystansu podobnego do Ciebie. Jest dobrze to nie ma co narzekać! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. No i tak trzymaj! :)) Super podejście, bez zbędnej deprechy :)

    OdpowiedzUsuń