środa, 22 sierpnia 2012

AH, TEN MR.HIGH !

Tytułem wstępu, doza szczerości...
Przez większą część mojego życia, łaknęłam, by wszyscy mnie kochali, nagradzali, cenili, chwalili i głaskali po głowie jak grzeczną dziewczynkę.
Byłam taka sztywna, że na samą myśl na te niechlubne wspomnienie, aż niedobrze mi się robi. Nie rzadko podczas uniesień bliżej było mi do spotkania służbowego niż do frywolnej kocicy. Opornie było się rozluźnić, kontrola nad każdym fragmentem mojego życia i ciała rozrosła się do niebagatelnych rozmiarów. Pogubiłam się. Byłam tak mało doskonała. Za mało się uśmiechałam. Za mało tańczyłam. Nie byłam wyjątkowa, chociaż byłam pewna, że moja recepta na życie, prowadzi mnie wprost w ramiona doskonałości. Tymczasem stałam się niewolnikiem sztywnych reguł, które sama sobie zaserwowałam (na pięknie zdobionej tacy nadziei).
Pragnę tańczyć, flirtować, zapomnieć o wszystkim!
Teraz, za namową całego wszechświata, obchodzi mnie tylko to jak znakomicie czuje się podczas cudownie porywczych pocałunków i dotyku Mr. High. Jego seksualność zawładnęła mną, budzi we mnie demona ( trochę to banalne, ale tylko ten zwrot doskonale opisuje ten stan ) Demon seksu budzi się przy demonie seksu Takie dwa demony. Rozumiecie co chcę przez to powiedzieć ?  
Pojawiają się pierwsze ALE...ale tylko wtedy, kiedy nie ma Go blisko. 
Jestem w stanie wiele znieść: jego żonę, jego kochankę, jego dziewczynę, nawet jego chłopaka...Czy ja naprawdę to napisałam? Czy ja naprawdę tak myślę? Zamiast pogrążać się w afirmacjach, mogłabym przecież zapytać Go wprost o inne partnerki/partnerów... NIE MOGĘ! TAK NIE W Y P A D A ! Na czole wytatuowałam sobie bowiem, słowa Caroli w stylu daj-czas-czasowi: "W początkowej fazie nie wymagaj od faceta, by przedstawił Ci swoją historię. Na to przyjdzie czas
FA K T Y C Z N I E, nie mogę przecież okazać niepewności. Muszę grać w tę wątpliwą grę. Grę pełną podejrzeń, że Mr. High niekoniecznie pragnie być tylko ze mną. ¡ MI DIOS !!!
¡ CARAMBA!...za mało rozmawiamy, całą uwagę skupiając na sprawach wyższej rangi = ROZKOSZOM
Przy Nim zachowuje się jak hiszpańska puta, kobieta nieczysta. Moje zepsucie jest jednak dla mnie, niczym letni powiew wiatru. Ulegam za każdym razem, jak jeszcze nikomu...nawet Panu X. To, że się odblokowałam, samo w sobie jest podniecające, bo nigdy się tak nie zachowywałam. U la la la!
Zaczyna mnie całować, obejmuje w talii i przyciąga naprędce.
Za każdym razem, coś dzieje się z dolną częścią mego brzucha. Niegrzeczne wibracje przeszywają moje ciało. W gruncie rzeczy podczas tej początkowej sesji nie wydaję z siebie żadnego dźwięku. PRZY NIM, DZIEJE SIĘ COŚ INNEGO. Wiem, że wszelkie odgłosy są zbędne i przede wszystkim lekko żenujące. Zawsze kiedy tak czynię, zastanawiam się, czy nie brzmię jak fonia z taniego pornosa.
- Lubie stan, w którym jesteś, kiedy dotykam, drażnię i całuję Twoje "uchwyty miłości". Bardzo mnie one kręcą u Ciebie. Zamknij oczy i nie przestawaj drżeć w moich ramionach - szepce mi do ucha Mr. High
IT'S RAINING MAN. Hallelujah !
IT'S RAINING MAN. Amen !
IT'S RAINING MAN. Hallelujah ! 
IT'S RAINING MAN. Amen !

35 komentarzy:

  1. O matko... no nieźle! To ja mam nadzieję ze te motyle w brzuchu bedziesz czuć zawsze i że ta wyzwolona kobieta która sie w tobie przy nim rodzi nie będzie dla Ciebie powodem do rumieńców na policzkach ale do dumy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Płyń na tej fali i nie pozwól, aby Twoja poprzednia interpretacja jak się należy zachowywać w życiu nie powróciła zbyt szybko, albo nie w tak drastycznej formie ;-). Jeśli sprawia Ci ten związek przyjemność to czerp z niego pełnymi garściami :-).Czy przyjdzie jakieś rozczarowanie...? A kogo to w tej chwili obchodzi :-).

    OdpowiedzUsuń
  3. Brr brr niestety nie znam :-( raczej obczajam damskie sklepy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudownie jest wyzbyć się zasad,zerwać kajdany,poczuć się wolną i z tego korzystać.Niech tak zostanie na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak mi to cholernie przypomina moje początki z Panem Magikiem. I wiesz co ci powiem - warto hehe :)

    OdpowiedzUsuń
  6. To po prostu pożądanie ^^
    Jeśli Cię to pocieszy zdarzyło mi się pomimo kochania kogoś i bycia z nim w związku, poczuć dziką chęć seksu z kimś kogo ledwo znałam.

    Ot, obudził się taki właśnie demon, a chłopak umiał go torturować samym tylko swoim oddechem, podejściem do mnie...

    Cóż... zdarza się,nie tylko Tobie ;)
    tanatoza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie są takie odczucia!
    I przede wszystkim zwalają z nóg!
    Ale są tego warte!
    Ciesze się bardzo, że nareszcie idzie coś u Ciebie do przodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, za dobre słowa od początku mojej kariery...singielki ;*

      Usuń
  8. Czasem kobieta pod wpływem jednego mężczyzny zmienia się nie do poznania.. tylko najpierw trzeba znaleźć taką jednostkę, a widzę, że Tobie się to udało!
    Oby jak najwięcej szczęścia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mr. High to zło wcielone! Dziewczyny unikajcie takich mężczyzn ;D
      Ps. Ja się Nimi zajmę, hehe

      Usuń
  9. czasami lepiej jak facet nic nie mowi,wtedy wydaje sie taki tajemniczy,a jak sie odezwie czar pryska ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po ponad rocznym związku dzisiaj jestem w stanie powiedzieć, że chcę być sama, chyba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic złego w byciu samym. Należy się nauczyć przede wszystkim być samym z sobą i umieć przede wszystkim kochać siebie i mieć przyjemność z przebywania z tą osobą, którą aktualnie jesteśmy! To będzie nasz sukces bo się świetnie bawimy i życie jest wtedy piękne, a jak się trafi jakaś druga osoba, która będzie nam chciała towarzyszyć tworząc z nami jakiś związek to super :-). Musimy wtedy czerpać z niego to co najlepsze nie zapominając w nim, że my jesteśmy oczywiście najważniejsi i podstawa to szacunek do samego-samej siebie i kategoryczne unikanie zniewolenia przez drugą osobę w imię tzw. miłości.

      Usuń
    2. Prawda.
      Najważniejsza i najcenniejsza relacja to ta, którą tworzymy sami ze sobą.
      Mój związek "sam a sam" trwa już grubo ponad dwadzieścia lat. Bywało różnie...zdarzyło się nawet kilkuletnie zniewolenie(nie z winy mężczyzny, jak myślałam przez pewien czas-a z mojej. Ja na to pozwoliłam! AUĆ!)

      Na własnej skórze od ponad półtora roku przekonuje się jak trudno o krystaliczny związek z plakietką JA.
      Trzymam się jednak sztywnej zasady, gdyż daje poważy fundament niepopełnienia kolejnej niewoli, co więcej SZCZĘŚCIA i może w końcu upragnionego...H A P P Y E N D'u.
      Czego sobie i wszystkim życzę.
      Kochajmy się =)

      Usuń
  11. Zawsze mówiłam że "wszystko ma swój koniec", dlatego teraz, jako ponowna singielka, chcę być nią jak najdłużej, tak jak mówisz - bawić się, tańczyć, flirtować - dokładnie mam tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja podpisuje się pod wypowiedziami niektórych koleżanek.
    Kiedy osuszam łzy moim przyjaciółką zdaje sobie sprawę, że jestem naprawdę szczęśliwa z mojego statusu singielki ;)
    Tobie, życzę powodzenia i oby ten stan trwał jak najdłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  13. No tak... momentami sama się sobie dziwię, żem tyle z nim wytrzymała ;P, a bywało ciężko ;P

    Weryfikacja obrazkowa jest w projekt->ustawienia->posty i komentarze->Włącz weryfikację obrazkową ? i tam możesz zmienić na tak lub nie, bo takową posiadasz ;)

    Ps. zdradzisz ile mniej więcej masz lat?

    OdpowiedzUsuń
  14. no to przegapiłam Twój powrót na łono blogosfery, zaczynam nadrabiać zaległości w lekturze :) bardzo miło Cię tu widzieć i czytać :) musiałam dołączyć czym prędzej do obserwatorów, żebyś mi znów gdzieś nie przepadła ;)
    widzę zmiany i to wielkie

    OdpowiedzUsuń
  15. Nazywaj mnie, jak chcesz z przydomku boleśnie zdaję sobie sprawę, ale w wolnej chwili napisz ile masz lat, bo coś czuję że może jesteś moją rówieśniczką ;>?

    OdpowiedzUsuń
  16. Heh no to skoro tak chcesz się bawić to jesteś o rok młodsza od mojego faceta, kiedy zaczęliśmy ze sobą chodzić. On jest 8 lat starszy ode mnie i zaczęliśmy się spotykać 2 miesiące przed swoimi urodzinami. Jak dojdziesz, co i jak będziesz wiedzieć ile ja mam lat, bo jednak nie jesteśmy rówieśnicami ;P

    OdpowiedzUsuń
  17. no tendencja ogólna obliczona. 23 ;)
    poczułam do Ciebie jakąś taką sympatię, dobrze rozumiem, co piszesz, stąd takie wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  18. kocham to zdanie: Tymczasem stałam się niewolnikiem sztywnych reguł, które sama sobie zaserwowałam (na pięknie zdobionej tacy nadziei). *________*
    oj tak, hahaha c:

    OdpowiedzUsuń
  19. wow, widzę, że serio seks cię opętał. Ale to chyba dobrze - ponieść się namiętności. Mam nadzieję, że oprócz świetnych igraszek będzie z tego coś więcej.. może singielka nam się stanie 'zajęta'? ;D

    OdpowiedzUsuń
  20. Wciągająca opowieść, jeśli można tak to nazwać :D Widzę, że mocno Cię poniosło - poztywnie, tak trzymaj! :)

    Pozdrawiam serdecznie,
    Joanna z THE VIOLIN STYLE

    PS. Zapraszam do obejrzenia mojej nowej stylizacji oraz do udziału w konkursie - do wygrania jest 40$ na zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. :) trzymam kciuki, żeby się rozwijało.... pozytywnie :)


    P.S. :) bardzo mnie ucieszyłaś jako ta Trzysenta!!! :) dziękuję Ci i bardzo mi miło :)

    OdpowiedzUsuń
  22. świetnie się czyta Twojego bloga! :D

    OdpowiedzUsuń
  23. może wyniknie z tego prawdziwe uczucie;D?

    OdpowiedzUsuń
  24. Great Post. I follow your Blog now.
    Please follow me.
    A.

    dramaticmode.blogspot.it

    OdpowiedzUsuń
  25. channing tatum is amazing!!

    http://www.domesticdivinity.blogspot.com.au/

    OdpowiedzUsuń
  26. witam singielkę, również podzielam uroki i bycia samotnym :) dziękuję za miły komentarz na moim blogu! z przyjemnością dodaję do obserwowanych i mam nadzieję na to samo. pozdrawiam Cię serdecznie :)

    http://www.wprawkidokrakowskiejawangardy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Jakiś czas temu przytrafiła mi się podobna przygoda z mężczyzną. Wzbudzał we mnie tak wielkie pożądanie i odwrotnie, że takich seksualnych uniesień jak z nim nie przeżyłam nigdy wcześniej. A również nie należę do gatunku wyuzdanych latawic. Podobnie jak u Ciebie, dopiero on odkrył we mnie i wydobył ze środka pokłady jakiegoś szaleńczego pożądania o których nie miałam pojęcia, że istnieją. Niestety moja historia kończy się fatalnie, gdyż on pewnego dnia po prostu zniknął bez słowa wyjaśnienia. Jedno tylko pozostawił po sobie oprócz niewyobrażalnego bólu - odblokował mnie kompletnie i dał mi świadomość, że potrafię być kocicą a nie tylko szarą myszką jak wcześniej. Zatem, gdy takie mega wielkie pożądanie Was dopadnie to korzystajcie z całych sił, bo te chwile są bezcenne i piękne :)

    OdpowiedzUsuń